| Księga gości |
|
Dodaj wpis do księgi gości
abenda 2010-02-04 01:01
e-mail: abenda 2009-02-19 20:28 abenda 2008-06-01 17:19
e-mail: abenda 2007-11-15 13:55
e-mail: abenda 2007-09-19 19:34
e-mail: Witek 2007-05-30 19:35
e-mail: biuro@chelonia.pl abenda 2007-05-25 20:55
e-mail: osaczona-ja 2007-05-24 11:35
e-mail: serpent18@vp.pl abenda 2007-05-21 00:30
e-mail: boski-ja 2007-01-31 15:08
e-mail: pomarancza 2007-01-16 20:08
e-mail: jola168@wp.pl woda 2006-04-12 17:13
e-mail: wojodan@wp.pl osaczona-ja 2006-03-23 14:43
e-mail: serpent18@vp.pl mario1961 2006-02-21 22:01
e-mail: mario1961@gazeta.pl heparyna 2006-02-17 10:12
e-mail: heparyna 2005-12-28 09:39
e-mail: heparyna 2005-12-23 09:09
e-mail: heparyna 2005-12-22 10:35
e-mail: heparyna 2005-11-16 08:32
e-mail: Abenda 2005-11-02 09:20
e-mail: aabenda@hotmail.com |
343. 2007-05-20
(Ostatnia strona w notesie)
.
Mowia, ze trzeba wiedziec kiedy ze sceny zejsc. Osobiscie nie podejrzewam siebie o takie wyczucie, nic z tych rzeczy. ;)
Zdarzalo mi sie ostatnio siedziec i kombinowac ponad miare, a jak wiemy powszechnie, nic dobrego z tego nie przychodzi, a od myslenia to tylko glowa boli.
Przeczytalam sobie wszysko co stworzylam. I tak mi sie jakos glupio zrobilo. W paru miejscach ubawilam sama siebie do lez. W paru miejscach wzruszylam. Gdzie niegdzie skrzywilam. Przez jakies 3 sekundy wpadlam w samozachwyt i przez drugie tyle w irytacje. Tyle. No dobra, jeszcze spadlo na mnie jakies kilka ton wspomnien.
Po wklejeniu moich bazgrolow do Worda, razem z Waszymi komentarzami, wyszlo ni mniej ni wiecej tylko 225 stron. Duzo? Malo? Nie mam pojecia. Prawde mowiac, to chyba bez znaczenia, zostanie na przyszle czasy, kiedys bedzie lepiej smakowac, tak jak dzis smakuja pamietniki, ktore pisalam zawziecie majac nascie lat.
Tutaj moglabym zaczac sie rozwodzic nad pewnymi postanowieniami, ale juz i tak wypadlo mocno patetycznie, nie przekraczajac zatem granicy pewnej granicy niesmaku. Do rzeczy. Nie napisze czego sie wstydze, z czego jestem dumna, czego bym nie chciala, czego wprost przeciwnie, czego sie boje i z czego sie ciesze. Przez prawie dwa lata mogliscie o tym czytac do upojenia, wiec z pewnoscia starczy. Nie napisze, ze bylo cholernie milo Was czytac i byc czytana, ze dziekuje i ze trzymam za Was kciuki. Nie napisze tez nieskromnie, ze wiem jakie to denerwujace, kiedy ktos ni stad ni zowad postanawia urzadzic wielkie pozegnanie i trzask prask, nie ma. Nie napisze tez paru innych. Sami wiecie. Papier jest podobno cierpliwy, rekopisy nie plona, ale bez przesady.
Zatem, do zobaczenia Kochany Pamietniczku, moze kiedys znajdzie sie jeszcze pare wolnych kartek. Bede tesknic.
Moze kiedys z Abenda i Osaczona, spotkamy sie jeszcze na ta obiecana kawe.
Wasz niezmiennie ulubiony - Notatnik. :)
Tym razem, bez PS.

subskrybuj